Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Niebywała metamorfoza


Każdy z nas prędzej, czy później dojrzewa. Porzuca dziecinne zachowanie i zamienia się w odpowiedzialną osobę. Niestety, niektórzy potrzebują na to sporo czasu. 

 

 

 

 

 

Wybawca Liverpoolu

Cofnijmy się w czasie o cztery lata. Pep Guardiola nadal prowadzi Barcelone, jeszcze mało komu znane jest nazwisko "Klopp", a Liverpool wciąż tkwi w środku ligowej tabeli, bez ciekawszych perspektyw. 

Dookoła świata

Wraz z końcem obecnego miesiąca, zbliżamy się także do ostatecznych rozstrzygnięć w czołowych ligach europejskich. 

Niesforny Mario wraca do Premier League

Według ostatnich doniesień prasowych już nic nie stoi na przeszkodzie, by popularny Mario Balotelli powrócił do angielskiej Premier League. 

Nowa siła Premier League

Jedenaście kolejek to z całą pewnością zbyt mało, aby z czystym sumieniem nazwać Southampton "nową siłą Premier League", jednak podopieczni Ronalda Koemana dają nam poważne argumenty, by zacząć na nich spoglądać nieco poważniejszym okiem.

Jedenaście kolejek to z całą pewnością zbyt mało, aby z czystym sumieniem nazwać Southampton "nową siłą Premier League", jednak podopieczni Ronalda Koemana dają nam poważne argumenty, by zacząć na nich spoglądać nieco poważniejszym okiem.

Niewiele ekspertów brało na poważnie słowa menadżera "Świętych", który przed sezonem zapowiadał walkę o europejskie puchary, wystarczy powiedzieć, iż według wielu firm bukmacherskich to właśnie bardzo osłabiony Southampton był jednym z faworytów do... spadku z ligi.

Należy jednak zrozumieć postępowanie wielu krytyków, którzy nie byli przekonani co do świetlanej przyszłości "Świętych", gdyż Southampton podczas okienka transferowego stracił aż siedmiu zawodników, którzy stanowili o sile tego zespołu! Dejan Lovren, Adam Lallana i Rickie Lambert trafili do Liverpoolu, Calum Chambers wybrał Arsenal, utalentowany Luke Shaw zastąpił Evre w Manchesterze United, a Pablo Osvaldo i Gaston Ramirez zostali wypożyczeni kolejno do Interu i Hull City.

Jakby tego było mało, chyba najważniejsze ogniwo "Świętych", a więc ich były już menadżer- Mauricio Pochettino, trafił do Tottenhamu, by wraz z "Kogutami" walczyć o Ligę Mistrzów.

Właściciele Southampton znajdowali się pod ogromną presją kibiców, gdyż po odejściu tak dużej liczby kluczowych zawodników, wielu kibicom "Świętych" wizja ponownej relegacji zaczęła poważnie zaglądać w oczy. Reakcja działaczy klubu z St. Mary's była natychmiastowa, i jak widać przyniosła porządane efekty.

Nowym menadżerem Southamptonu został Ronald Koeman. Legendarny wręcz piłkarz, który ostatnio był szkoleniowcem Feyenoordu. Holender już na starcie swojej pracy dysponował bardzo wysokim budżetem transferowym, który był efektem wielkiej wyprzedaży wspomnianej w powyższym akapicie.

Zarobione wcześniej pieniądze Koeman w głównej mierze rozdysponował na sześciu nowych zawodników. Byli to Graziano Pelle (10 mln.), Dusan Tadic (14 mln.), Sadio Mane ( 15mln.), Shane Long (14.90 mln.), Fraser Forster (12.50 mln.) oraz Florin Gardos ( 6.50 mln.).

Nie dało się ukryć, iż na papierze wzmocnienia S'oton wyglądały bardzo interesująco, jednak sympatycy "Świętych" z lekkim dystansem spoglądali na poczynania transferowe swojego klubu, gdyż obawiali się, że tak duża liczba nowych zawodników może potrzebować zbyt wiele czasu, by znaleźć wspólny język zarówno na boisku, jak i poza nim.

Obawy kibiców okazały się być zupełnie niepotrzebne. Po niemrawych początkowych dwóch kolejkach, Southampton złapał imponującą formę i zaskoczył już wiele teoretycznie silniejszych drużyn. To właśnie zespół z St. Mary's zajmuję obecnie drugie miejsce w tabeli, tuż za liderującą Chelsea. Drużyna prowadzona przez Ronalda Koemana po 11 kolejkach zostawiła za sobą chociażby obecnego mistrza Anglii-Manchester City, czy wyjątkowo wzmocniony Manchester United.

Można odnieść wrażenie, że obecnie w Southampton wszystko działa niemal idealnie. 8 zwycięstw, 1 remis i zaledwie 2 porażki, do tego aż 23 strzelone bramki i uwaga! Tylko 5 straconych! To wszystko sprawia, że to właśnie "Święci" są aktualnie posiadaczami najlepszego bilansu bramkowego w lidze.

W prasie angielskiej ciężko doszukać się choćby jednego negatywnego słowa o drużynie Koemana, nietrudno odnieść wrażenie, że wszystko układa się po myśli nowego szkoleniowca Southamptonu.

Widząc tak wspaniałą dyspozycję obecnego wicelidera, nasuwa się pytanie, jakie cele na ten sezon można postawić przed "Świętymi"?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Premier League bardzo często szczególnie w późniejszym etapie sezonu weryfikuje cele i ambicje takiego zespołu, jakim obecnie jest Southampton. Drużynie Ronaldo Koemana nie można odmówić polotu oraz fantastycznej formy, można mieć jednak pewne wątpliwości co do szerokości kadry. Cały sztab szkoleniowy powinien się modlić o końskie zdrowie dla swoich kluczowych zawodników, gdyż podczas ich absencji Southmapton nie ma aktualnie możliwości, by zastąpić owych graczy równie skutecznymi zmiennikami.

Spoglądając na tabele możemy także odnieść wrażenie, iż w czołówce po prostu nie ma miejsca dla "Świętych". Na cztery pierwsze pozycję (gwarantujące udział w LM, lub eliminacjach) jest aż 7 chętnych! Chelsea i Manchester City to zespoły aktualnie najsilniejsze, a do tego o pozostałe dwie pozycję rywalizują takie tuzy jak: Arsenal, Manchester United, Liverpool, Everton oraz Tottenham. Każdy z tych zespołów ma obecnie gorszy okres, lecz chyba nikt nie ma wątpliwości, iż na przestrzeni całego sezonu powyższe zespoły mogą przeskoczyć w ligowej tabeli drużynę Koemana.

Pojawia się zatem zagadka, jaką drogą powinien kierować się Southampton, by na stałe dołączyć do czołówki angielskiej Premier League? Wbrew pozorom S'oton powinno dążyć do tego, aby nie powtórzyć sytuacji, do której doszło w tym roku. Kluczem do robienia systematycznych postępów powinno być zatrzymanie kluczowych piłkarzy i stopniowe, lecz jakościowe poszerzenie składu. Wówczas zespół z St. Mary's może stać się kolejnym potentatem piłkarskim z południa Anglii.

Zatem, czy możemy nazwać Southampton "nową siłą angielskiej Premier League"? Odpowiedź na to pytanie znacznie ułatwią nam najbliższe dwa miesiące, podczas których "Święci" podejmą Chelsea, City, United oraz dwukrotnie Arsenal. Dla drużyny Koemana będzie to prawdziwy test, mogący w dużej mierze zaważyć na końcowej pozycji S'oton.

Na chwilę obecną Southampton wygląda wyjątkowo imponująco, jednak z końcowymi osądami powinniśmy się jeszcze wstrzymać i poczekać przynajmniej do końca trwającego sezonu, by wtedy wraz z końcowym obrazem tabeli ocenić poczynania "Świętych".

patryklfc

Transferowe szaleństwo Manchesteru

Okienko transferowe rządzi się swoimi prawami. Już nie raz, nie dwa, spotykaliśmy się z sytuacją, gdy zawodnik,

którego nigdy szczególnie nie ceniliśmy, trafia do topowego zespołu za według nas, wyjątkowo zawyżoną cenę. Nie inaczej było na początku sezonu 2014/2015, który został poprzedzony Mistrzostwami Świata w Brazylii. Dlaczego o tym wspominam? Otóż wyjątkowo udany Mundial danego zawodnika, może wyjątkowo namieszać w głowie prawie każdemu prezesowi piłkarskiemu...

Aby nie być gołosłownym, pozwolę sobie na przytoczenie przykładu Jamesa Rodrigueza. Obecnie Kolumbijczyk jest już zawodnikiem "Królewskiego" Realu, jednak to nie dyspozycja podczas spotkań ligowych zachęciła Florentino Pereza, do zapłacenia tak ogromnej sumy za wciąż młodego piłkarza, to właśnie fantastyczny występ na boiskach w Brazylii okazał się być kluczowym czynnikiem, przy finalizacji niewątpliwie jednego z największych hitów tego okienka.

Forma Jamesa podczas jego debiutanckiego sezonu w Monaco była przeciętna, by nie powiedzieć, że wręcz mizerna, jak na zawodnika, za którego francuski zespół zapłacił naprawdę spore pieniądze. Włodarze Realu jednak przymknęli oko na ten fakt i sprowadzili do Madrytu króla strzelców poprzedniego już Mundialu.

Niektórych może dziwić niemal cały akapit poświęcony drużynie Realu, gdyż tytuł artykułu ewidentnie dotyczy zespołu z Manchesteru. Przykład Jamesa nie jest jednak całkowicie przypadkowy. To właśnie transfer Kolumbijczyka doprowadził do tego, iż z klubu odejść musiał ulubieniec Cristiano Ronaldo- Angel Di Maria. Jak nietrudno się teraz domyślić, powoli wracamy do głównego wątku...

Angel Di Maria podczas zakończonego już okienka transferowego trafił do Manchesteru United, pomimo, że nieszczególnie kwapił się do odejścia z drużyny Carlo Ancelottiego. Można rzec, iż został do tego niejako zmuszony. Finalnie nie miało to jednak znaczenia, "Czerwone Diabły" pobiły rekord transferowy nie tylko swojego klubu, ale także całej angielskiej Barclays Premier League. Argentyńczyk kosztował Manchester około 60 mln. Funtów.

Na tym nie zakończyło się "polowanie" włodarzy z "Red Devils", którzy już wcześniej wzmocnili swoją drużynę wielkim angielskim talentem- Lukem Shawem, a także hiszpańskim rozgrywającym- Anderem Herrera. W późniejszym etapie okienka do klubu z Old Trafford przybyli także środkowy obrońca- Marcos Rojo, defensywny pomocnik- Daley Blind, oraz chyba najdłużej oczekiwany transfer, kolumbijski napastnik- Radamel Falcao.

Ktoś może powiedzieć, że przybycie "tylko" 6 nowych graczy nie może zostać nazwane szaleństwem na rynku transferowym, jednak jeśli bliżej przyjrzeć się interesom wykonanym przez Manchester, można dojść do wniosku, że klub bardzo wiele ryzykuje...

Łącznie na nowych graczy "Czerwone Diabły" wydały aż 146 mln. Funtów. W podaną kwotę nie jest wliczone wypożyczenie Radamela Falcao, za które Manchester również sporo zapłacił.

By nieco obrazowo przedstawić obecną wartość drużyny Louisa Van Gaala, należy wspomnieć, iż jest to najdroższy zespół jaki kiedykolwiek grywał na boiskach Barclays Premier League.

Nie możemy również zapominać, iż najlepsi piłkarze świata, najczęściej nie grają "za darmo", więc pensja jaką zmuszony jest wypłacać swoim zawodnikom Manchester ma zapewne wiele, wiele zer.

By znów nieco przybliżyć szaleństwo "Czerwonych Diabłów" warto także wspomnieć o pewnej zatrważającej dla kibiców United ciekawostce. Otóż gdyby zsumować pensję Falcao, Rooneya oraz Robina Van Persiego, byłaby ona wyższa niż łączne zarobki Cristiano Ronaldo, Lionela Messiego, a także Garetha Bale'a. W tym wypadku, jakość najpewniej nie idzie w parze z ceną.

Po przeczytaniu powyższych ciekawostek można się nieco zmieszać, kiedy widzi się słowa Sir Alexa Fergusona sprzed dwóch lat.

Nt. polityki transferowej City:

"Wydając tak ogromne pieniądze na transfery, są jak kamikadze. Te kwoty nie maleją. Myślę, że taki stan potrwa jeszcze dwa, trzy lata. Albo do momentu, kiedy zrozumieją, że nie można wydawać tak ogromnych pieniędzy na zakup nowych piłkarzy."

Od momentu odejścia Fergusona z Manchesteru, które miało miejsce dwa lata temu, "Czerwone Diabły" wciąż nie potrafią odnaleźć odpowiedniej dla siebie drogi. Jest to zapewne kluczowy powód, dla którego klub z Old Trafford wydaje tak ogromne sumy na transfery, sumy, które były nie do przyjęcia, kiedy w klubie panował sam Ferguson.

Nietrudno zatem zrozumieć, że najprościej w świecie, kiedy w klubie dowodził popularny "Fergie", Manchester nie potrzebował wydawać tak wysokich kwot na wzmocnienia, jednak gdy Szkot odszedł na zasłużoną emeryturę, w składzie "Czerwonych Diabłów" musiało dojść do sporych roszad. Zmian, z którymi nie poradził sobie David Moyes, czy poradzi sobie Louis Van Gaal?

Obecnie, po zakończeniu okresu transferowego, pewni możemy być tylko jednego, na papierze skład Manchesteru United wygląda wyjątkowo obiecująco. Dodatkowo Holender pozbył się w głównej mierze graczy, dla których nie widział miejsca w swojej drużynie. Wszystko wyglądało bardzo obiecująco.

No właśnie, tylko wyglądało. Pomimo fantastycznego okresu przygotowawczego, Manchester zaliczył, a właściwie nadal zalicza, fatalny start nowej kampanii. Wszystko rozpoczęło się od domowej porażki ze Swansea, która lekko zaniepokoiła kibiców United. Później było już nieco lepiej, ale tylko "nieco". Dwa podziały punktów, bramkowy z Sunderlandem, a zaraz potem bezbramkowy z beniaminkiem z Burnley.

Zaledwie dwa oczka po trzech kolejkach. Zdecydowanie innego początku sezonu oczekiwali sympatycy "Czerwonych Diabłów", którzy już powoli tracą cierpliwość do nietypowego na angielskich boiskach ustawienia 3-5-2, które preferuje Van Gaal. Wspomniane przed chwilą rozwiązanie taktyczne daje bardzo wiele swobody podczas gry w ataku, gdyż zaledwie 3, lub 4 zawodników jest wtedy ściśle "przywiązanych" do swoich pozycji. Pozwala ono także na zapobieganie groźnym kontrom, gdyż na własnej połowie pozostaje zawsze trójka stoperów.

Można odnieść wrażenie, że ustawienie 3-5-2 jest perfekcyjne, praktycznie pozbawione wad. (być może i tak jest, choć każde nowe nastawienie taktyczne, prędzej, czy później znajdzie swego oprawcę) Musimy jednak pamiętać, że nawet najprostsze 4-4-2 nie będzie odpowiadać zawodnikom, jeśli ci nie będą przyzwyczajeni do gry w danym systemie.

Powyższy problem ma aktualnie miejsce w Manchesterze United. Louis Van Gaal jest znany z fantastycznych umiejętności trenerskich, ale także niesamowicie upartego charakteru. Dlatego też Holender wciąż upiera się na grę "swoim" systemem gry, pomimo, że "Czerwone Diabły" dysponują fantastycznym potencjałem, który w owym ustawieniu jest niemal całkowicie niewykorzystywany.

Należy jednak uczciwie oddać, iż Van Gaal jeszcze przed sezonem wspominał, że jego zespół będzie potrzebował minimum miesiąca, na zaznajomienie się z nowym stylem gry.

Pomimo tego, na Holendra już teraz spadła spora dawka krytyki ze strony kibiców oraz ekspertów, którzy oczekują godnych Manchesteru wyników już od początku obecnego sezonu.

Przyszłość "Czerwonych Diabłów" rysuje się w bardzo niepewnych barwach. Jeśli klub z Old Trafford szybko nie poprawi wyników na krajowym podwórku, może już drugi sezon z rzędu nie dostać się do elitarnej Ligi Mistrzów, która niesie za sobą bardzo wysokie zastrzyki pieniężne. Zastrzyki, których były zespół Alexa Fergusona absolutnie potrzebuje, by z czystym sumieniem opłacać tak wysokie tygodniówki dla tak dużej ilości piłkarzy.

Chyba nie trzeba nikomu przypominać takiego zespołu jak Leeds. Klub z piękną przeszłością, wspaniałymi kibicami oraz wysoce ambitnymi włodarzami. Niestety, właśnie ta "chorobliwa" ambicja, która przerodziła się w szaleńcze wzmocnienia, doprowadziła, że dziś, Leeds tuła się po niższych ligach angielskich.

Obecnie chyba nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić, że taki los może spotkać także "Czerwone Diabły". Jednak w przypadku Leeds, również nikt w to nie wierzył...

Manchester potrzebuje europejskich pucharów, a europejskie puchary potrzebują Manchesteru. Dla obu stron będzie dużo lepiej, gdy spotkają się już w przyszłym sezonie.

Patryk Domagała

Drakońska kara dla Suareza

Nie milkną echa komentujące wyjątkowo wysoką karę zawieszenia dla Luisa Suareza, po tym jak Urus w spotkaniu fazy grupowej Mundialu pomiędzy Urugwajem a Włochami ugryzł Giorgio Chielliniego.

 

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem funduszu w latach 2009-2017, 2019


Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem programu w latach 2017-2019

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem dotacji z GMINY OSTRÓW WIELKOPOLSKI
w latach 2010-2019

 

Redaktor strefy "polecane artykuły"

podatek procent 350x200

.

Odsłon artykułów:
672284

Odwiedza nas 45 gości oraz 0 użytkowników.