Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Zderzenie kontrastów

Wstyd, hańba, frajerstwo i kompromitacja – takimi słowami "Fakt" przywitał niegdyś polską reprezentację, która na Mistrzostwach Świata w Niemczech poległa z Ekwadorem 0:2. Pogromców Polaków tuż po fazie grupowej z kwitkiem odprawili Anglicy. Dziś słowa z pamiętnej okładki tłumaczone są na język angielski, gdyż po dziesięciu latach rola i znaczenie obydwu reprezentacji na wielkim turnieju uległy całkowitemu odmienieniu.

Podczas gdy polscy kibice i eksperci przeżywają wspaniały czas, zachwycając się pierwszą od wielu lat dobrą postawą naszych piłkarzy na Mistrzostwach Europy, angielskie media zachodzą w głowę, jak "Synowie Albionu" mogli ulec Islandii, w której szybciej natrafimy na wulkan, niż na profesjonalnego piłkarza.

Przed rozpoczęciem ostatniego spotkania 1/8 finału, niemal wszystko wydawało się być wyjaśnione. Po pierwszej stronie drabinki znajdziemy potencjalnego "czarnego konia" turnieju, zaś w drugiej rywalizują ze sobą faworyci do ostatecznego triumfu. Prawdopodobnie tak właśnie by to wyglądało, gdyby nie fakt, że Islandczycy postanowili zadziwić cały piłkarski świat i wyeliminować z turnieju zawsze znajdujących się w gronie faworytów do gry o najwyższą pulę Anglików.

Fenomen Islandczyków

Choć popularni "Wikingowie" to nieszczególnie spory naród, bo liczący zaledwie 300 tys. Mieszkańców, to można o nich pisać niemal bez końca. Podczas turnieju we Francji prezentują się z najlepszej strony. Cała Europa podziwia ich zaangażowanie, nieustępliwość, podkreślając również niespotykaną więź z kibicami. Choć Islandczycy przyjechali na EURO jako kopciuszek, nie dali się pokonać Węgrom, Austrii czy nawet faworyzowanej Portugalii, co zapewniło im wyjście z grupy. Heimir Hallgrímsson oraz Lars Lagerbäck, a zatem menadżerowie "Wikingów" stworzyli silny i zorganizowany taktycznie kolektyw, którzy może sprawić problemy nawet gospodarzom turnieju, którym Islandczycy stawią czoła w ćwierćfinale.

"Znam połowę ludzi z trybun"

Obecnie we Francji przebywa około 30 tys. Islandczyków, co oznacza, że prawie 10% populacji całego kraju wspiera swoją drużynę z trybun! Jeden z piłkarzy "Wikingów" wyznał, że kiedy po spotkaniu podchodzi dziękować kibicom za wsparcie, ponad połowę z nich zna osobiście, a przynajmniej z widzenia. Co więcej, Heimir Hallgrímsson pracujący jako dentysta na pół etatu, pośród fanów rozpoznał wielu swoich... pacjentów.

Przyszłość w jasnych barwach

Niezależnie od tego co wydarzy się podczas najbliższego spotkania z Francją, Islandczycy wykonali milowy krok w stronę rozwoju futbolu w ich pięknym kraju. Do tej pory "Wikingowie" nie mogli się nawet pochwalić posiadaniem profesjonalnej ligi piłkarskiej, co zaraz po zakończonych Mistrzostwach ma ulec zmianie. Nie da się także ukryć, że heroiczne występy Islandczyków nie umkną nawet neutralnym kibicom, dla których stali się obiektem podziwu. Możemy być zatem pewni, że wzrost zainteresowania futbolem w samym kraju, ale także poza jego granicami, znacząco wzrośnie. Nam pozostaje tylko życzyć Islandczykom, by historia, którą piszą na EURO 2016, trwała jak najdłużej!

Po licznych zachwytach spowodowanych postawą "Wikingów", czas na chłodne i krytyczne spojrzenie w kiernku znów zawstydzonej Anglii.

Kolejne rozczarowanie Anglików

Po nieudanych dla "Synów Albionu" Mistrzostwach Świata w Brazylii, w których ulegli w grupie Kostaryce, Włochom oraz Urugwajowi, przyszedł czas na nową szansę – EURO 2016. Eliminacje do wielkiej imprezy znów przebiegły dobrze, by nie powiedzieć wzorowo. Choć Anglicy nie mieli najtrudniejszej grupy, bardzo szybko zapewnili sobie kwalifikacje z najwyższej lokaty, bedąc jednocześnie jedną z pierwszych reprezentacji, która była pewna gry we Francji. To sprawiało, że kibice angielscy, którzy postanowili osobiście wspierać swoją kadrę z trybun, nawet w najgorszych snach nie przypuszczali, że ich reprezentacja rozegra zaledwie cztery spotkania podczas EURO.

Geneza problemów

Pierwsze symptomy nieporadności Anglików pojawiały się już podczas spotkań przygotowawczych, kiedy to podczas jednego tygodnia "Synowie Albionu" potrafili pokonać Mistrzów Świata, by zaledwie kilka dni później po słabym spotkaniu ulec niemrawym Holendrom. Drużynie zdecydowanie brakowało regularności i powtarzalności, jednak w sztabie trenerskim wszyscy zgodnie klepali się po plecach, nie zważając na narastające problemy. Część ekspertów zwracała również uwagę na niską średnią wieku Anglików, obawiając się przy tym, że w kluczowych momentach turnieju, drużynie może zabraknąć wyrachowania.

Skład oparty na Tottenhamie

Roy Hodgson postanowił podążać śladem Antonie Conte i Joachima Loewa, budując skład reprezentacji w oparciu o kręgosłup jednego zespołu. W związku z tym w pierwszej "11" Anglików wybiegło aż 5 graczy na co dzień reprezentujących Tottenham. Wybór okazał się wyjątkowo nietrafiony, gdyż niemal żaden z zawodników nie prezentował się choćby w połowie tak dobrze, jak w drużynie klubowej - powodów takiej sytuacji jest wiele, jednak na czołówki gazet wyrastają dwa konkretne. Piłkarze Tottenhamu mieli za sobą udany sezon, który jednak skończył się dla nich w sposób wyjątkowo rozczarowujący. Po blamażu z BVB odpadli z LE, zaś w lidze znów znaleźli się poniżej Arsenalu, choć przez cały sezon nic na to nie wskazywałó. Presja zrzucona na nich przez selekcjonera kadry nie pozwoliła im na prezentowanie pełni swoich możliwości. Być może potrzebowali oni nieco wyciszenia i odpoczynku, by na dobre wdrożyć się w Mistrzostwa. Inni doceniają zaś kunszt Pochettino (menadżer Spurs), który ze swoich zawodników potrafił wyciągnąć wszystko to, co najlepsze. W przypadku Hodgsona nie jest to już takie oczywiste. Jeden z byłych podopiecznych popularnego Roya podkreślił, że Hodgson ze słabego zawodnika, potrafi zrobić gracza średniej klasy, jednak to samo tyczy się piłkarzy z czołówki, którzy przy nim stają się przeciętniakami.

Powyższa opinia idealnie wpasowuje się do podsumowania rządów Hodgsona, który z naszpikowanej ogromnym potencjałem kadry, stworzył przeciętny zespół. Wystarczy przypomnieć wszystkie 11 spotkań na wielkich imprezach, w których Anglicy byli kierowani przez Hodgsona – wygrali oni zaledwie 3 (!) potyczki, odpadając kolejno w ćwierćfinale, gupie i 1/8 finału.

Narcystyczne skłonności

Pomimo kolejnych rozczarowań na froncie reprezentacyjnym, ale także i klubowym, gdzie angielska piłka została bezceremonialnie zdetronizowana przez hiszpańską La Ligę, "Synowie Albionu" wciąż żyją w uwielbieniu do własnego podwórka. Nie da się ukryć, że to wciąż Premier League jest najciekawszą ligą dla neutralnego widza, a jej poziom nadal może zachwycać, ale musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, ilu Anglików występuje obecnie w kluczowych klubach PL? Pomijając Liverpool, który w poprzednim sezonie rozczarował – niewielu. Równie niechcianą odpowiedź usłyszymy na pytanie o Anglików grających poza Wyspami Brytyjskimi. W odróżnieniu do Niemców czy Hiszpanów, "Synowie Albionu" niechętnie opuszczają swoje rejony. Gdy dzieje się inaczej, najczęściej wracają z podkulonym ogonem. Jest to prawdopodobnie spowodowane ogromnymi sumami pieniędzy, którymi obecnie obraca się w Premier League, a także niedostoswaniem brytyjskich piłkarzy, do potrzeb europejskiego futbolu. Wszystko to sprawia, że momentami odnosimy wrażnie, jakoby brytyjska piłka zatrzymała się w czasach swojej wielkości, nie widząc, jak daleko jej obecnie do ścisłej czołówki światowej.

Klarownego następcy brak

Tuż po oficjalnym podaniu się do dymisji przez Roya Hodgsona, rozpoczęły się dywagację na temat jego potencjalnego następcy. Obecnie według bukmacherów faworytem do objęcia stołku jest Gareth Southgate. Pewnym jest, że pomimo wątpliwości co do skuteczności brytyjskiej myśli szkoleniowej na arenie międzynarodowej, Federacja Angielska zrobi co tylko może, by nowym selekcjonerem "Synów Albionu" został trener posiadający doświadczenie z Wysp.

Nietrudno zatem o konkluzję, że efektywność angielskiej piłki może w dużej mierze zależeć od zagranicznych trenerów klubowych, którzy od sezonu 2016/2017, zdominują czołówkę Premier League. Być może to oni będą w stanie uwolnić brytyjską piłkę od niszczącej jej historii i pozwolą otworzyć się na europejski futbol, co pozytywnie wpłynie na renomę ligę, ale także siłę reprezentacji.

Patryklfc.

 

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem funduszu w latach 2009-2017, 2019


Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem programu w latach 2017-2019

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem dotacji z GMINY OSTRÓW WIELKOPOLSKI
w latach 2010-2019

 

Redaktor strefy "polecane artykuły"

podatek procent 350x200

.

Odsłon artykułów:
672280

Odwiedza nas 40 gości oraz 0 użytkowników.