Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Chciwość i naiwność, czyli uroki młodości

forsale

Młodość to prawdopodobnie najlepszy moment życia. Czas, kiedy można sobie pozwolić na wiele więcej, czas, kiedy reguły są po to, by je łamać a w szczególności czas, by w pełni korzystać z wszelakich możliwości, które oferuje nam życie. Z drugiej zaś strony ten młodzieńczy moment może stać się dużym zagrożeniem dla każdej jednostki, bo przecież niektórych ich własne możliwości oraz perspektywy po prostu przerastają. Zmieniają wówczas swoje zachowanie i zupełnie odmiennie postrzegają dotychczasową rzeczywistość, najprościej w świecie można powiedzieć, że sodówka uderza im do głowy.

Przyczyny takiego zachowanie mają najróżniejsze początki. Czasami jest to szybko zdobyta sława, bądź popularność wśród rówieśników, a innym razem wystarczy tylko gruby portfel. Problem ten w naszych czasach stał się niemal naturalny i jest tak głęboko zakorzeniony, że zyskał powszechną akceptację. Dopada prawie każdego młodzieńca, który coś osiągnął. Słowo "osiągnął" jest tutaj sporym nadużyciem, gdyż obecnie naprawdę niewiele potrzeba, by zostać uznanym za "gwiazdę".

 

Zatem skoro takich problemów doświadczają normalni, wręcz pospolici młodzieńcy, co mogą czuć chłopcy (bo tak ich trzeba określić), którzy w wieku niespełna dwudziestu lat zarabiają kilkanaście tysięcy tygodniowo, trenują i grają obok zawodników, których jeszcze dwa lata temu obserwowali z wysokości fotela, a dodatkowo przez media są nazywani "gwiazdami wielkiego formatu"? Z pewnością nie jest im łatwo pozostać sobą, wręcz odwrotnie- to bardzo proste, by zanadto uwierzyć we własną wartość i mówiąc potocznie "odlecieć".

 

 

Taki los najczęściej podzielają młodzi, zawodowi piłkarze. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż to chyba jedyny sport, w którym tak często oferuje się niebotyczne sumy za wciąż niedojrzałych chłopaków. Trzeba sobie powiedzieć otwarcie, że już wiele perspektywicznych zawodników o niesamowitym potencjale zostało po prostu zniszczonych w świecie futbolu. Najlepszym tego dowodem jest Freddy Adu, który w początkowym etapie swojej kariery stał się najmłodszym sportowcem w historii USA. Zaliczał świetne występy w reprezentacji Stanów Zjednoczonych U-17 oraz U-21, a potem odszedł do ligi portugalskiej, która powinna być dla niego odskocznią do wielkiej, owocnej kariery. W chwili obecnej Adu ma prawie 27 lat- jest zawodnikiem klubu FK Jagodina, po drodze występował jeszcze w 6 innych zespołach o dość egzotycznych nazwach. Zatem co poszło nie tak? Nietrudno zgadnąć. Wraz ze zdobyciem sławy, Adu skupił się na podpisywaniu nowych umów sponsorskich oraz liczeniu zer przy kontraktach, zapominając nieco o solidnym treningu. Potencjał w nogach był niesamowity, ale niestety głowa nie była w stanie unieść tego wielkiego ciężaru, jakim jest ciągła mobilizacja do pracy i trzymanie się z dala od czołówek gazet.

 

 

Przykładów tak zmarnowanych karier jak ta Fredua Korantenga Adu jest wiele. Jednak by w pełni zrozumieć cały skomplikowany proces, który przechodzą młodzi piłkarze skupiający się na nieodpowiednich sprawach i co gorsza, otaczający się niewłaściwymi osobami, należy spojrzeć na skrzydłowego Liverpoolu- Raheema Sterlinga.

 

 

Młody chłopak przylatujący do Anglii wraz z mamą z Jamajki, swoje początki notował w drużynie młodzieżowej QPR. Jego gra oraz potencjał wyglądały na tyle obiecująco, że "The Reds" postanowili zapłacić spore pieniądze jak na ówczesnego 16-latka oraz uczynić go najlepiej opłacanym młodym zawodnikiem w całej Wielkiej Brytanii. Nadzieje związane ze Sterlingiem nie okazały się mylne, gdyż obecny reprezentant Anglii zadebiutował w profesjonalnej drużynie już w wieku 18 lat, a zaledwie sezon później pod okiem Brendana Rodgersa wyrósł on na jednego z najlepszych pomocników całej ligi. Nietrudno zatem się domyślić, że przez kibiców Liverpoolu Sterling był odbierany jako wysoce utalentowany chłopak, który będzie gotów walczyć z klubem na dobre i na złe. W karierze młodego Jamajczyka wszystko działo się bardzo dynamicznie, jednak wszystko co pozytywne, zawdzięcza on QPR oraz "The Reds", którzy umożliwili mu znaczny rozwój jego potencjału, gdyż trudno sobie wyobrazić, by w jakimkolwiek innym czołowym zespole w Premier League, Sterling otrzymał choć w połowie tyle zaufania oraz cierpliwości co w Liverpoolu.

 

Mówiąc nieco dobitniej- "The Reds" na czele z Brendanem Rodgersem otwarli reprezentantowi Anglii drzwi do naprawdę wielkiej kariery. Na tej podstawie fani Liverpoolu, jak się potem okazało, zbyt pochopnie wierzyli, że Sterling stanie się kolejną legendą ze stadionu Anfield, która zostanie zapamiętana na długie lata. Co prawda sam Raheem z pewnością przez bardzo długi okres nie zostanie zapomniany, ale prawdopodobnie nie z takiego powodu, jakiego on sam oraz kibice Liverpoolu by sobie życzyli.

 

 

Lojalność w obecnym futbolu jest cechą istotnie wymierającą. Coraz mniej jest takich piłkarzy jak Totti, Xavi, czy chociażby sam Gerrard, który po obecnym sezonie opuści właśnie Liverpool. Aktualnie zawodnicy rzadko czują przywiązanie do barw klubowych, ale to przecież właśnie ta prozaiczna rzecz podczas pożegnania odróżni zwykłego gracza od tego, który spędził w zespole wiele lat i zostawił dla klubu część samego siebie, zapisując się w kartach jego historii.

 

 

Sam Sterling zdecydowanie jest piłkarzem nowego pokolenia i nieszczególnie przejmuje się losem swojego obecnego klubu, by nie powiedzieć, że po prostu go on nie obchodzi. Najlepszym tego dowodem jest zachowanie samego piłkarza podczas ostatniego ligowego spotkania ze Stoke City. Pomimo porażki 1:6, z twarzy reprezentanta Anglii niemal przez całe spotkanie nie znikał ironiczny uśmiech, który tylko zaostrza konflikt pomiędzy nim samym, a sympatykami klubu. Nie pomaga również fakt, iż w samym mieście reprezentant Anglii był odbierany jako "swój", wiązano z nim ogromne nadzieje. Niestety, większość zainteresowanych bardzo się rozczarowała.

 

 

Kibice Liverpoolu są już zaprawieni w tego typu bojach i przeżyli już wiele rozczarowujący pożegnań. Począwszy od Fernando Torresa, który odszedł do jednego z największych rywali klubu z Anfield- Chelsea i kończąc na fantastycznym Suarezie, któremu media w Anglii tak bardzo się uprzykrzały, że musiał on uciec aż do Hiszpanii. Poziom niechęci do tych zawodników, a w szczególności do Torresa, był bardzo wysoki. Wystarczy podkreślić "piekielne" przywitanie jakie otrzymał "El Nino" za każdym razem, kiedy wracał na stadion Liverpoolu. Ku uciesze fanów "The Reds", niemal zawsze były to powroty bardzo dla Hiszpana nieudane.

 

 

Odejście Sterlinga nabiera jednak nieco inny wymiar. W klubie nikt nie spodziewał się tak negatywnego zachowania zawodnika, który czuł się "przytłoczony" ofertą nowego, 100-tysięcznego kontraktu od klubu. Należy także zauważyć, że o ile decyzje o odejściu dwóch wyżej wspomnianych zawodników zdawały się być uzasadnione, gdyż znajdowali się oni w kwiecie wieku oraz osiągnęli topową dyspozycję, o tyle działanie Sterlinga wygląda nieco komicznie, kiedy uwzględnimy jego mizerną w ostatnim czasie formę.

 

 

Jakby tego było mało, sam sposób, poprzez który Jamajczyk chce wymusić odejście z klubu jest wysoce niestosowny. Począwszy od bardzo kontrowersyjnego wywiadu dla stacji BBC (na który notabene klub nie wyraził zgody), w którym Sterling wyraził aprobatę na transfer do Arsenalu, kończąc na skandalicznych słowach agenta Jamajczyka, który w wulgarny sposób obraził legendę klubu z Anfield- Jamiego Carraghera. Słowa Warda były odpowiedzią na wypowiedź byłego numeru 23, który postanowił na chwilę wcielić się w skórę Raheema Sterlinga.

 

 

I'd be embarrassed to walk into training tomorrow and show my face to everyone; even the lady on the reception. (Byłbym zażenowany idąc jutro na trening i pokazując moją twarz, nawet w stosunku do pani z recepcji.)

Sam Carragher odniósł się do całokształtu postępowania Sterlinga, który według niego powinien się wstydzić swojego zachowania. Obecnie już tylko kibic, ewidentnie zaznacza, że sam nie byłby w stanie doprowadzić do tak kuriozalnej sytuacji. Ekspert Sky Sports nie jest ostatnią osobą, która wypowiedziała się na temat Sterlinga, gdyż swoje grosze dorzucił także legendarny skrzydłowy Liverpoolu- John Barnes.

 

 

Raheem has not achieved anything, he has not won anything.

Does anyone believe that if he goes to Manchester City he will be the first name on the team sheet or are they just signing him because they need English players?

Raheem has great potential, but Liverpool gave him an opportunity and he should stay for a couple of years. (Raheem jeszcze nic nie osiągnął, nic nie wygrał. Czy ktokolwiek wierzy, że jeśli odejdzie do Manchesteru City, to będzie pierwszym nazwiskiem na liście, czy po prosty kupują go, bo potrzebują angielskich graczy? Raheem posiada świetny potencjał, ale Liverpool dał mu okazję i powinien zostać na kilka lat.)

 

Nie mogło również zabraknąć słów popularnego na Wyspach Harryego Redknappa, który był pierwszym menadżerem Sterlinga. Zapytany o to, co w obecnej sytuacji doradziłby reprezentantowi Anglii, odpowiedział:

 

Sign your contract. You are at a great club, you are playing regularly, you have become an England international, you’re learning the game.

Have another two or three years of playing as you are now, keep taking your game on and you will get the rewards. The money is there anyway, but you will be up there with the top earners in the world in another two or three years if you keep progressing.

You are at a fantastic club, one of the best football clubs in the world. You are lucky to be playing at a club like Liverpool. Get your nut down, do your job, and the rewards will keep coming. (Podpisz kontrakt. Jesteś w świetnym klubie, grasz regularnie, stałeś się reprezentantem Anglii, wciąż uczysz się gry. Miej kolejne dwa, albo trzy lata gry takiej jak teraz, a otrzymasz nagrody. Pieniądze są tutaj i tak, a za dwa, lub trzy lata staniesz się jednym z najlepiej opłacanych, jeśli utrzymasz poziom swojego rozwoju.

Jesteś w fantastycznym klubie, jednym z najlepszych na świecie.Masz szczęście, że grasz w takim klubie jak Liverpool. Spuść głowę w dół, pracuj ciężko, a nagrody będą przychodzić.)

 

Jak widzimy w sprawie młodego gracza "The Reds" powiedziane zostało już wiele. Młody Jamajczyk nie jest jednak skory by posłuchać rad oraz pouczeń starszych, bardziej doświadczonych w zawodowym futbolu ludzi. Mało tego, Sterling czuje się urażony, iż klub podczas negocjacji kontraktowych wykorzystuje osoby trzecie, które wypowiadają się publicznie na jego temat.

 

W skrócie obrazując całą sytuację, Sterling wraz ze swoim przedstawicielem- Aidym Wardem, podczas rundy rewanżowej robili wszystko, by pogorszyć relację na linii klub-piłkarz. Zdecydowanie się to udało, gdyż Liverpool odmówił dalszych negocjacji z piłkarzem, dopóki ten nie zmieni swojego agenta.

 

 Gdyby tego było mało, podczas ostatniej kolejki ligowej podróżujący kibice "The Reds" postanowili dać wyraz swojemu niezadowoleniu z postawy piłkarza, który podczas rozgrzewki wykonywał w ich kierunku prowokacyjne gesty.sterling

 Jest to absolutny wyjątek, ponieważ sympatycy Liverpoolu są znani ze swoich bardzo dobrych relacji z piłkarzami klubu. Taka sytuacja dobitnie obrazuje, jak szybko Raheem Sterling z bohatera, w oczach kibiców stał się zerem, by nie powiedzieć wrogiem.

sterling 3

Należy jednak zadać sobie pytanie, czy strategia wojny z Liverpoolem satysfakcjonuje samego Sterlinga, który usilnie próbuje odejść z klubu i dołączyć do Chelsea, bądź Manchesteru City, gdyż według Jamajczyka to jedyne zespoły, które spełniają jego ambicje.

 

 

Na nieszczęście samego Sterlinga, cała ta saga transferowa wpłynęła także bardzo niekorzystnie na samą formę piłkarza, którego Liverpool wycenił na 50 milionów funtów, co przy obecnej dyspozycji reprezentanta Anglii można uznać za "cenę z kosmosu". Dodatkowo pamiętając zdecydowanie właściciela klubu- Johna Henry'ego, podczas podobnej sytuacji związanej z Suarezem, ciężko oczekiwać, by ta konfrontacja miała pozytywne zakończenie dla samego Sterlinga, w szczególności, że ma on jeszcze ważny kontrakt, który obowiązuje przez najbliższe dwa lata.

 

Po odrzuceniu oferty nowego, lukratywnego kontraktu od klubu, Raheem był pewien, że już w najbliższym oknie transferowy wyląduje on w innym, topowym zespole. Obecna sytuacja znacznie odbiega od tej, którą wymarzył sobie sam piłkarz, do spółki ze swoim agentem. Dla Sterling możliwe są jednak wciąż dwie opcje.

 

 

Pierwsza z nich to pozostanie w klubie przez najbliższe dwa lata kontraktu (tylko od samego piłkarza zależy w jakich relacjach), pamiętając przy tym, że będzie on obowiązywał na starych zasadach, a więc Sterling po odrzuceniu ostatniej oferty, musiałby się liczyć z faktem, iż tygodniowo byłby stratny o 65 tysięcy funtów, co na przestrzeni dwóch sezonów daje w sumie ponad 6 milionów. I jak tu się nie zgodzić ze znanym przysłowiem, że lepsze jest wrogiem dobrego...

 

Druga opcja jest jeszcze mniej kolorowa, chociaż złudnie dla przeciętnego człowieka mało co może być gorsze od poniesienia takich strat finansowych. Pamiętając jednak o tym, że dla zawodowych piłkarzy priorytetem jest oczywiście kariera, wizja Sterlinga jako kolejnego niespełnionego talentu jest znacznie bardziej przykra.

 

 

Ale czy można oczekiwać czegoś innego? Czy ten młody chłopak, który nie radził sobie w drugiej części sezonu z presją w Liverpoolu, poradziłby sobie z łatką przepłaconego gracza w klubie, gdzie prawdopodobnie parcie na sukcesy będzie jeszcze większe? Czy będzie w stanie regularnie grać na wysokim poziomie, czy jednak wciąż będzie tak chimeryczny jak w barwach "The Reds"? Inny topowy zespół nie wybaczy gorszych chwil, Sterling wyląduje na ławce, z której w każdym kolejnym meczu będzie mu coraz ciężej wstać.

 

 

Raheem Sterling jest wciąż daleki od podzielenia losy Adu, Owena, czy innych graczy, którzy mogli osiągnąć znacznie więcej. Prawda jest jednak taka, że to co obecnie obserwujemy, to nic innego, jak błędy młodości młodego Jamajczyka, które niestety mogą stać się nie do naprawienia. Reprezentant Anglii nie chce otwarcie zgodzić się na słowa kibiców, którzy określają go mianem Greedy Sterling (Chciwy Sterling), nietrudno jednak zauważyć, że pieniądze stały się ważną, chyba aż zbyt ważną częścią w życiu młodego piłkarza. Pomimo wielu rad, Jamajczyk obiera taką, a nie inną drogę swojej kariery, choć już na pierwszy rzut oka widać, że jest to droga wyjątkowo naiwna. To kolejny błąd, który popełnia Sterling, ślepo wierząc w słowa i obietnice swojego agenta, który za ewentualny transfer Raheema do innego klubu, zainkasuje wiele milionów. Mimo momentu słabości Sterlinga należy trzymać za niego kciuki, by nie stał się on kolejnym zmarnowanym talentem, o którym będziemy ze smutkiem rozmawiać za kilka ładnych lat. Wciąż nie jest zbyt późno, by naprawić popełnione błędy młodości i uciec z tej fatalnej ścieżki obranej przez samego piłkarza kierowanego niczym marionetka przez Aidyego Warda.

 

Źródła zdjęć:

http://zapsportz.com/raheem-sterling-hit-by-the-venom-of-liverpool-fans-at-stoke-and-he-laughs/#Pu4mOUpQIdxfKm5z.97

http://metro.co.uk/2015/05/24/fans-hurl-abuse-at-raheem-sterling-before-stoke-city-v-liverpool-5213157/

Patryklfc.

 

 

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem funduszu w latach 2009-2017, 2019


Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem programu w latach 2017-2019

Stowarzyszenie LKS Gorzyczanka
beneficjentem dotacji z GMINY OSTRÓW WIELKOPOLSKI
w latach 2010-2019

 

Redaktor strefy "polecane artykuły"

podatek procent 350x200

.

Odsłon artykułów:
672285

Odwiedza nas 46 gości oraz 0 użytkowników.